poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział I

Wszystko było już spakowane i gotowe do wyjazdu.
„Te wakacje będą cudowne” – Pomyślałam delikatnie opadając na łóżko. Wakacje miałam spędzić w Berlinie u mojej najlepszej przyjaciółki Niny. Nina jest dla mnie jak siostra i chociaż dzieli nas dość duża odległość ona zawsze wyczuje, gdy coś jest nie tak, gdy mam problem i zawsze mi pomoże, wesprze mnie. Jest niezastąpiona. „To już jutro, nie mogę się doczekać.. Po takim czasie w końcu ją zobaczę..” – Ciągle męczyły mnie myśli, nie mogłam wręcz wysiedzieć w miejscu. Żeby już tak o tym wszystkim nie myśleć postanowiłam pójść do łazienki wziąć kąpiel i zrelaksować się. Tak też zrobiłam, wzięłam do rąk piżamę, którą miałam ubrać zaraz po umyciu się po czym powędrowałam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i weszłam do środka uprzednio zdejmując z siebie ciuchy. Westchnęłam cicho zanurzając się po szyję w wodzie. Podczas kąpieli czułam ucisk w brzuchu, nadal przejmowałam się tym wyjazdem, chciałam już ją zobaczyć, przytulić... Gdy wyszłam z wanny spuściłam wodę i ubrałam na siebie jasnoniebieską piżamę w kratkę, była taka miękka.. Gdy tylko wysuszyłam włosy położyłam się do łóżka i usnęłam. Noc minęła szybko, nad ranem usłyszałam głośne wołanie mamy:
- Natalie już pora wstawać! – krzyczała rodzicielka.
Ja zerwałam się z łóżka z uśmiechem
- To już dziś! – Powiedziałam sama do siebie i szybko powędrowałam do łazienki. Dziś wyszykowałam się dość szybko bo w 15 minut, gdzie normalnie takie wyszykowanie zajmowało mi prawie pół godziny. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki i białą bluzkę z nadrukiem. Wzięłam swoje wszystkie torby i zbiegłam szybko na śniadanie. Rodzice popatrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Co tak szybko? – Zapytał tata.
- Szybko? Gdzie tam, tata.. – Zaśmiałam się i usiadłam do stołu. Śniadanie było gotowe. Na talerzu leżało dużo kolorowych kanapek, do dzbanka wlany był sok pomarańczowy. Ja szybko zjadłam jedną kanapkę i popiłam ją sokiem po czym powiedziałam do taty:
- Jestem gotowa na wyjazd.
- Już zjadłaś? Tak szybko? – Spytała mama.
- Ona dzisiaj wszystko robi zadziwiająco szybko. – Uśmiechnął się tata po czym dodał – Mamy jeszcze 15 minut do wyjazdu na lotnisko więc spokojnie, usiądź sobie w salonie i obejrzyj coś może?
„Jak ja mam w takim momencie spokojnie siedzieć? W Niemczech czeka na mnie już moja przyjaciółka, ja nie mogę siedzieć bezczynnie..” – Wtedy pomyślałam o drodze którą będę musiała przebyć w samolocie, pewnie ona będzie się jeszcze bardziej dłużyła.. Westchnęłam cicho. Gdy zegar wybił 10:20 tata zaniósł walizki do samochodu i odwiózł mnie na lotnisko.
- Natalie pamiętaj dzwoń do nas codziennie, ewentualnie co trzy dni, jak nie Ty to my zadzwonimy i błagam odbieraj telefony..
- Oj tatuś spokojnie. – Uspokajałam go. – Nie jestem już małą dziewczynką, dam sobie radę, nie martw się o mnie jak i o to czy zadzwonię, bo na pewno zadzwonię. – Na pożegnanie z tatą wymieniliśmy się uśmiechami po czym weszłam do mojego samolotu i zajęłam miejsce.


Po 20 minutach samolot wystartował, przez całe dwie godziny lotu słuchałam muzyki i myślałam jak to będzie gdy już dolecę na miejsce. Gdzie spotkam Ninę i co będziemy robić przez te całe dwa miesiące..

1 komentarz:

  1. No więc tak... Blog jest świetny, zapowiada się ciekawie :)Muszę przyznać, że strona wygląda zjawiskowo :P Nie mogę się doczekać następnego odcinka, więc błagam Cię, pisz następny xD Zapraszam na mojego bloga, a twój zapisuje u mnie w linkach :D
    http://komm-und-rette-mich-bitte.blog.pl/
    Charlie

    OdpowiedzUsuń