Na początku chciałabym was przeprosić za moją wczorajszą nieobecność na blogu. Wiem, że obiecałam, że notki będą codziennie, ale coś mi wypadło. Wiecie dzisiaj zakończenie roku, musiałam się przygotować hehe. :) Co jak co zdałam do następnej klasy, jest spoko :D teraz notki będą codziennie. No a teraz kolejny rozdział, miłego czytania.:*
Dziwnie się czułam stojąc na scenie i patrząc na tych wszystkich ludzi, wpatrzonych we mnie a raczej w Billa i resztę chłopaków. Do tego ten ucisk w brzuchu który dawał o sobie znać gdy Bill coś mówił albo obejmował mnie ręką..
- No a więc teraz sobie trochę pośpiewamy, co Ty na to? - Zapytał Bill z uśmiechem spoglądając mi w oczy. Chciałam mu odmówić, lecz coś mi nie pozwalało. Ogólnie nie mogłam nic z siebie wydusić, te jego piękne oczka wpatrujące się we mnie sprawiały, że nie mogłam kompletnie nic zrobić.
- Nie dość, że śpioch to jeszcze niemowa. - Znów zaśmiał się Tom, podchodząc do mnie i obejmując mnie ręką. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieję, myślałam, że to zwykły sen a ja zaraz się obudzę.
- Jeju.. Ja jestem w niebie. - Powiedziałam patrząc raz na Toma a raz na Billa. Po tych słowach usłyszałam śmiech. Cała publiczność słyszała słowa które skierowałam do bliźniaków. Bill i Tom zaczęli się śmiać, ja również po chwili do nich dołączyłam.
- To jest najlepszy koncert. - Powiedział Tom z uśmiechem odchodząc na poprzednie miejsce.
- No a więc co śpiewamy?
- M m może.. Rette Mich? - Spojrzałam na Billa który wpatrywał się we mnie z uniesioną brwią i z tym jego cudownym uśmieszkiem.
- Tą piosenkę dedykuję Tobie Natalie, Rette Mich! - Krzyknął Bill i po chwili słychać już było instrumenty grające "Rette Mich" Bill przez całą piosenkę wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Ja stałam nieruchomo trzymając jego dłoń.. Pod koniec piosenki nie wytrzymałam, łzy spływały po mojej twarzy strumieniami, nie mogłam się opanować. Z tego wszystkiego wtuliłam się w Billa, który nie przestawał śpiewać. Objął mnie mocno ręką i delikatnie jeździł nią po moich plecach. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie.. W końcu piosenka się skończyła, Bill pocałował mnie w głowę i na chwilę odłożył mikrofon, gdzieś dalej i zaczął mówić:
- Natalie? Słońce wszystko w porządku? - Zapytał ocierając mi łzy. Tłum wrzeszczał i piszczał..
- Tak, tak po prostu.. To było piękne. Ten utwór zawsze wzbudza we mnie takie emocje, z resztą nie tylko ten.. - Uśmiechnęłam się delikatnie. - To wszystko jest jak sen.. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że pojadę na wasz koncert, że będę stała tu gdzie teraz.. Czy ja śnię?
- To nie jest sen Natalie. - Powiedział Tom obejmując mnie od tyłu. Georg i Gustav nie chcieli być samotni więc także przyszli i zaczęliśmy się tulić. Łzy zaczęły mi jeszcze bardziej napływać do oczu.
- Ja nie chcę żeby to się skończyło.. - Wyszeptałam. Moje słowa usłyszał tylko Bill, bo był najbliżej. Uśmiechnął się tylko i chwycił mnie za rękę. Zaczął mnie prowadzić na tyły sceny.
- Zostań tu i zaczekaj. - Czarnowłosy uśmiechnął się po czym wrócił do fanów. Przez resztę koncertu zastanawiałam się dlaczego Bill kazał mi tutaj zaczekać.
Łoł.... Jak ja jej zazdroszczę! Odcinek mega ciekawy i boski! Błagam Cię pisz szybciej! Czekam na nexta! Zapraszam też do mnie! :D
OdpowiedzUsuńhttp://komm-und-rette-mich-bitte.blog.pl/