piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział III

Na początku chciałabym was przeprosić za moją wczorajszą nieobecność na blogu. Wiem, że obiecałam, że notki będą codziennie, ale coś mi wypadło. Wiecie dzisiaj zakończenie roku, musiałam się przygotować hehe. :) Co jak co zdałam do następnej klasy, jest spoko :D teraz notki będą codziennie. No a teraz kolejny rozdział, miłego czytania.:*
Dziwnie się czułam stojąc na scenie i patrząc na tych wszystkich ludzi, wpatrzonych we mnie a raczej w Billa i resztę chłopaków. Do tego ten ucisk w brzuchu który dawał o sobie znać gdy Bill coś mówił albo obejmował mnie ręką..
- No a więc teraz sobie trochę pośpiewamy, co Ty na to? - Zapytał Bill z uśmiechem spoglądając mi w oczy. Chciałam mu odmówić, lecz coś mi nie pozwalało. Ogólnie nie mogłam nic z siebie wydusić, te jego piękne oczka wpatrujące się we mnie sprawiały, że nie mogłam kompletnie nic zrobić.
- Nie dość, że śpioch to jeszcze niemowa. - Znów zaśmiał się Tom, podchodząc do mnie i obejmując mnie ręką. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieję, myślałam, że to zwykły sen a ja zaraz się obudzę.
- Jeju.. Ja jestem w niebie. - Powiedziałam patrząc raz na Toma a raz na Billa. Po tych słowach usłyszałam śmiech. Cała publiczność słyszała słowa które skierowałam do bliźniaków. Bill i Tom zaczęli się śmiać, ja również po chwili do nich dołączyłam.
- To jest najlepszy koncert. - Powiedział Tom z uśmiechem odchodząc na poprzednie miejsce.
- No a więc co śpiewamy?
- M m może.. Rette Mich? - Spojrzałam na Billa który wpatrywał się we mnie z uniesioną brwią i z tym jego cudownym uśmieszkiem.
- Tą piosenkę dedykuję Tobie Natalie, Rette Mich! - Krzyknął Bill i po chwili słychać już było instrumenty grające "Rette Mich" Bill przez całą piosenkę wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Ja stałam nieruchomo trzymając jego dłoń.. Pod koniec piosenki nie wytrzymałam, łzy spływały po mojej twarzy strumieniami, nie mogłam się opanować. Z tego wszystkiego wtuliłam się w Billa, który nie przestawał śpiewać. Objął mnie mocno ręką i delikatnie jeździł nią po moich plecach. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie.. W końcu piosenka się skończyła, Bill pocałował mnie w głowę i na chwilę odłożył mikrofon, gdzieś dalej i zaczął mówić:
- Natalie? Słońce wszystko w porządku? - Zapytał ocierając mi łzy. Tłum wrzeszczał i piszczał..
- Tak, tak po prostu.. To było piękne. Ten utwór zawsze wzbudza we mnie takie emocje, z resztą nie tylko ten.. - Uśmiechnęłam się delikatnie. - To wszystko jest jak sen.. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że pojadę na wasz koncert, że będę stała tu gdzie teraz.. Czy ja śnię?
- To nie jest sen Natalie. - Powiedział Tom obejmując mnie od tyłu. Georg i Gustav nie chcieli być samotni więc także przyszli i zaczęliśmy się tulić. Łzy zaczęły mi jeszcze bardziej napływać do oczu.
- Ja nie chcę żeby to się skończyło.. - Wyszeptałam. Moje słowa usłyszał tylko Bill, bo był najbliżej. Uśmiechnął się tylko i chwycił mnie za rękę. Zaczął mnie prowadzić na tyły sceny.
- Zostań tu i zaczekaj. - Czarnowłosy uśmiechnął się po czym wrócił do fanów. Przez resztę koncertu zastanawiałam się dlaczego Bill kazał mi tutaj zaczekać.

1 komentarz:

  1. Łoł.... Jak ja jej zazdroszczę! Odcinek mega ciekawy i boski! Błagam Cię pisz szybciej! Czekam na nexta! Zapraszam też do mnie! :D
    http://komm-und-rette-mich-bitte.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń