W końcu
doleciałam na miejsce. Szybko wybiegłam z samolotu, uprzednio odbierając bagaże
i zaczęłam rozglądać się za Niną, lecz nigdzie jej nie było. Nieco się
przestraszyłam, w popłochu biegałam po lotnisku, gdy w końcu usłyszałam za sobą
głos wołający moje imię.
- Natalie!
Natalie! – To była Nina! Na jej widok automatycznie się uśmiechnęłam i nieco mi
ulżyło. Szybko podbiegłam do przyjaciółki i przytuliłam ją najmocniej jak tylko
potrafiłam, ona zrobiła to samo.
- Oja
tęskniłam.. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Ja też i
to nie wiesz jak bardzo. W końcu po tylu latach możemy się spotkać.
- Taak, całe
dwa miesiące razem. – westchnęłam. – Co będziemy robić?
- Dzisiaj
zabieram Cię na koncert, jutro pojedziemy na plażę, pojutrze wypad na zakupy a
resztę dni się zaplanuje później.
- Na jaki
koncert?
-
Niespodzianka. – Nina uśmiechnęła się tajemniczo i ruszyła w kierunku auta
swojego taty. Ja poszłam za nią. Droga do domu Niny trwała tylko pół godziny.
Przy wejściu z ciepłym uśmiechem stała jej mama. Przywitała mnie uściskiem
dłoni i kazała usiąść przy stole. W tym samym czasie tata Niny wniósł do środka
walizki o których ja kompletnie zapomniałam.
- Oj.. niech
Pan wybaczy.. Zapomniałam o walizkach.
Tata Niny
tylko się uśmiechnął i powędrował do kuchni. Po chwili we czwórkę siedzieliśmy
i zajadaliśmy obiad.
- Mmm..
bardzo dobra zupa. Jest pani wyśmienitą kucharką – Powiedziałam wstając od
stołu.
- Dziękuję
Natalie. – Mama Niny uśmiechnęła się. Jej rodzina była taka szczęśliwa, taka
miła dla siebie, z tego domu kipiało miłością. Nie to co w moim.. Niby rodzice
mnie kochają, ale zbytnio nie mają dla mnie czasu i nie okazują mi tego za
często. Po skończonym obiedzie Nina pokazała mi mój pokój w którym rozpakowałam
swoje rzeczy. Gdy skończyłam usiadłam na łóżko, aby chwilkę odsapnąć.
Spojrzałam na zegarek, była 16:30 na chwilę położyłam głowę na poduszce,
przysnęłam.
***
Nagle
poczułam mocne szturchanie, zerwałam się i usiadłam na łóżku.
- Co jest?!
Co się dzieje?! – Pytałam rozglądając się na boki.
Przy łóżku
stała Nina i śmiała się z mojej reakcji.
- Zabawne.. –
Powiedziałam zaspanym głosem opadając na łóżko.
- Wstawaj
Natalie za godzinę jedziemy na koncert.
- Kto gra
ten koncert?
- Dowiesz
się jak dojedziemy na miejsce – Droczyła się ze mną przyjaciółka.
Westchnęłam
i niechętnie zwlokłam się z łóżka, poszłam przemyć twarz wodą i zmienić ciuchy
na jakieś bardziej ‘koncertowe’ ubrałam czarne rurki i ciemną bluzkę do tego
dużo bransoletek, zrobiłam też delikatny makijaż. Po 15 minutach byłam gotowa i
ruszyłyśmy. Droga trwała 15 minut. Resztę czasu spędziłyśmy na staniu w kolejce
i szukaniu swoich miejsc. Znajdowały się one z przodu, przy samej scenie. Po
kilku minutach czekania zespół który grał koncert, wyszedł na scenę. Moim oczom
ukazało się wielkie logo TH. Otworzyłam oczy ze zdziwienia i automatycznie
uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam Georga, Gustava, Billa i Toma we własnych
osobach.. Nie mogłam tego przeżyć. Moje marzenie w końcu się spełniło, na żywo
zobaczę chłopaków swoich marzeń..
***
Po kilku
zagranych utworach Bill w końcu zaczął przemawiać.
- Jak się
macie Berlin?!
Publiczność
wrzeszczała, ja tylko wpatrywałam się to na Billa to na Toma, Gustava i Georga.
- Cieszymy
się że możemy być tu dzisiaj z wami. – Kontynuował Bill. – Berlin to cudowne
miejsce, to jest nasz najlepszy koncert, a Wy jesteście najlepszymi fanami! – Po tych słowach znowu
tłum zaczął wrzeszczeć.
- Teraz,
chciałbym na scenę zaprosić jednego mojego fana.. – Teraz na hali zrobiło się
strasznie głośno. Każda chciała stać na scenie obok Billa. Do mnie nadal nie
docierało gdzie ja jestem, co się wokół mnie dzieje i ogólnie to chciało mi się
dalej spać.
- Poproszę
tą dziewczynę.. Brunetkę, ciemne rurki i bluzka z pierwszego rzędu. –
Powiedział Bill wskazując na mnie palcem. Ja zaspana lekko otworzyłam oczy ze
zdziwienia. Miałam ustać na scenie z chłopakami.. To było niesamowite nie
wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Wydostałam się zza barierek i wbiegłam na
scenę do Billa.
- Jak masz
na imię? – Spytał Bill.
- Natalie. –
Odpowiedziałam.
- Natalie,
jak się bawisz?
- Cudownie, to
jest wspaniały koncert, wy jesteście wspaniałym zespołem.. Ale nie powiem
jestem trochę śpiąca, bo przed przyjazdem tutaj ktoś wyrwał mnie ze snu.. – W tym
momencie popatrzałam na swoją przyjaciółkę która się do mnie uśmiechała. Bill
słysząc te słowa uśmiechnął się do mnie, reszta chłopaków zrobiła to samo.
- Mamy tutaj
niezłego śpiocha. – Odezwał się nagle Tom patrząc na mnie z uśmiechem. Tłum
zaśmiał się. Spojrzałam się na Toma i odwzajemniłam jego uśmiech.
Łoł.... Chce jeszcze! :D Jak ja zazdroszczę Natalie... :)
OdpowiedzUsuń