czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział VIII

Na dworze szumiał wiatr, ze snu wyrwało mnie stukanie na wpół otwartego okna w toalecie. Podniosłam się z łóżka i zamknęłam je. W domu panowała cisza, wyszłam na korytarz i zapukałam do drzwi na przeciwko - za nimi znajdował się pokój Toma. Nikt się nie odzywał pomyślałam, że Tom jeszcze śpi więc nie pukałam dalej uznałam, że Bill także może jeszcze spać więc zeszłam na dół po schodach do kuchni. Na stole zauważyłam zgiętą na pół kartkę. Było na niej napisane "Do Natalie" otworzyłam ją i zaczęłam czytać. 
"Natalie przepraszamy, że zniknęliśmy bez słowa. 
 Wczoraj gdy już poszłaś spać zadzwoniliśmy do menagera i poprosiliśmy go o przesunięcie godziny wywiadu i sesji, aby spędzić z Tobą więcej czasu. W domu będziemy tak gdzieś około 13:00. Trzymaj się. 
PS. koło kuchenki pod talerzem są naleśniki, zrobiliśmy je dla Ciebie. Smacznego :) 
Bill i Tom" 
Po przeczytaniu tego listu uśmiech sam, automatycznie pojawił się na mojej twarzy. Spojrzałam na talerz który stał przy kuchence, podeszłam i podniosłam go. Moim oczom ukazał się stos naleśników. 
- O jejku.. - Powiedziałam sama do siebie. Było tego na prawdę wiele. 
"Oni tak o mnie dbają.." - Pomyślałam sobie i wyjęłam z szafki mały talerzyk na który nałożyłam sobie dwa naleśniki. Do tego zaparzyłam herbatę i zaczęłam jeść. Po skończonym śniadaniu pozmywałam i poszłam na górę się ubrać. Słońce grzało dzisiaj niesamowicie, wiec postawiłam na ciemne jeansowe krótkie spodenki i top o kolorze morskim. Gdy byłam ubrana zrobiłam sobie lekki makijaż. W pewnym momencie przypomniałam sobie o zabrudzonych przez wczorajszą bitwę w kuchni ciuchach, postanowiłam zrobić pranie. Wzięłam do tego jeszcze zabrudzoną przez mój makijaż koszulkę Toma i pranie było wstawione. Nie miałam nic do roboty więc odkurzyłam i zmyłam podłogi w całym domu. Nie obeszło się też bez starcia kurzy. Zmęczyłam się troszkę, bo dom był duży. Najciężej było z pokojem Toma. Gdy tam weszłam ciuchy były porozrzucane wszędzie.. Na łóżku kołdrą była przykryta gitara a pod nią kilka tekstów. 
"Hmm.. Tom coś pisze?" - Pomyślałam, ale nie wnikałam w to co jest na tych kartkach. Poskładałam jego ciuchy, pościeliłam łóżko, oraz poukładałam rzeczy które były w nieładzie. Opuściłam jego pokój, zeszłam na dół i opadłam na sofę. Westchnęłam cicho i usłyszałam tupot czyiś stóp. Spojrzałam na zegarek była 13:40. 
"To chłopcy." - Pomyślałam i uśmiechnęłam się. Tyle radości sprawiało mi mieszkanie z nimi. Już sam fakt tego, że ich poznałam nie dawał mi spokoju. Nagle do salonu wparował Bill. 
- Hej.. Co tu tak czysto? - Spytał zdziwiony. 
- Nudziło mi się więc posprzątałam. - Odpowiedziałam z uśmiechem. 
- Co? - Spytali równocześnie bliźniacy. 
- Natalie. - Bill usiadł obok mnie. - Jesteś gościem, nie możesz się męczyć sprzątając nasz dom. Masz wakacje, Ty masz odpoczywać. 
- Ale wy też macie wakacje a mimo to pracujecie, jeździcie na różne wywiady, sesje, koncertujecie.. Chciałam odjąć wam trochę obowiązków.. 
- Wiemy, i jesteśmy Ci z tego powodu bardzo wdzięczni... 
- W ramach podziękowania zabieramy Cię na zakupy. I my stawiamy. - Wtrącił się bratu w słowa Tom. 
- Ale.. Ale... 
- Żadnych ale. - Bill uśmiechnął się. Był taki słodki kiedy to robił.. - Musimy Ci jakoś wynagrodzić sprzątanie pokoju Toma. - Zaśmiał się Bill. 
- Ej! - Krzyknął Tom z kuchni. 
- Przecież każdy wie, że masz najgorszy syf w pokoju. - Bill śmiał się dalej. 
- No bo u mnie w pokoju się najwięcej dzieje. - Powiedział dumnie wchodząc do salonu. Miał chyba na myśli te jego nocne przygody z dziewczynami. Ja tylko odpowiedziałam mu delikatnym uśmiechem. 
- No Natalie idź zakładaj buty i jedziemy. - Powiedział po krótkiej ciszy czarnowłosy. Ja posłusznie wstałam i pobiegłam na górę po buty. Po kilku minutach zeszłam po cichu na dół, przysłuchując się rozmowie bliźniaków. 
- Ale ona jest niezła.. Lubię ją. 
- Tom! Masz się od niej odczepić. Każdą dziewczynę traktujesz przedmiotowo chociaż ją sobie odpuść. 
- Ale ja nie chcę jej tylko na jedną noc, to coś.. 
Przerwałam rozmowę zbiegając z ostatnich dwóch schodów. 
- Gotowa? - Zapytał Bill z uśmiechem. Tom tylko tępo na mnie patrzył, z lekko smutnym wyrazem na twarzy. 
- No pewnie. - Odpowiedziałam i ruszyliśmy. Za kierownicą siedział Tom, ja zajęłam miejsce obok niego, a biedny Bill siedział sam z tyłu. Droga trwała dość długo, chyba 40 minut. Ale w końcu dojechaliśmy do centrum handlowego. Całą trójką weszliśmy do środka. 
- Nie boicie się tak sami spacerować? - Zapytałam po cichu Billa. 
- Nie. To jest nawet takie ekscytujące. Nie wiesz czy ktoś Cię rozpozna i ciągle kroczysz w niepewności. Lubię takie sytuacje. - Zaśmiał się Bill. - Wejdźmy do tego sklepu. - Ciemnowłosy wkazał palcem na jeden z najdroższych sklepów. 
- Żartujesz? - Spytałam patrząc na Billa. 
- Nie dlaczego? To bardzo dobry sklep. - Odpowiedział krocząc ku drzwiom sklepu. 
- I bardzo drogi.. Bill. 
- Słucham? - Po tych słowach Ciemnowłosy zatrzymał się, a ja ustałam przed nim i spojrzałam mu w oczy. 
- Nie chcę od Ciebie aż tak drogich prezentów. W ogóle nie chcę od was dwóch żadnych prezentów. Już i tak wielkim prezentem dla mnie jest to, że przyjęliście mnie pod swój dach. - Mówiłam patrząc Billowi w oczy. 
- W taki prezent się nie ubierzesz. - Wtrącił Tom a ciemnowłosy mu przytaknął. Ja tylko westchnęłam cicho. Wiedziałam, że żadne moje słowa nie przekonają chłopaków od tego aby nic mi nie kupywać więc poszłam za nimi do sklepu. Był strasznie duży, i było w nim bardzo kolorowo. Najpierw odwiedziliśmy dział z sukienkami. 
- Co powiesz o tej? - Zapytał Tom wyjmując piękną, czerwoną, sukienkę która kończyła się przed kolanem. - Dredowaty podszedł do mnie i przyłożył mi sukienkę. - Pięknie byś w niej wyglądała. - Dodał z uśmiechem. Ja lekko się zaczerwieniłam. 
- Dziękuję. - Odpowiedziałam lekko drżącym głosem. 
- Może ją przymierzysz? - Zaproponował Bill. 
- Pewnie. - Wzięłam od Toma sukienkę i poszłam do przymierzalni. Po kilku minutach piękna, obcisła sukienka była już na mnie. Wyszłam z przymierzalni, aby pokazać się bliźniakom. 
- I jak? - Spytałam obracając się dookoła. 
- Cudownie. - Odpowiedział zapatrzony we mnie Tom. 
- Idealnie. - Dodał Bill. 
Ja tylko uśmiechnęłam się i spojrzałam na cenę. 
- Nie, chłopcy ona jest za droga. - Powiedziałam wchodząc do przymierzalni i zdejmując ją. 
- Nie przejmuj się, my zapłacimy. - Powiedział Bill. 
- Ale Wy nie rozumiecie. - Po tych słowach wyszłam z powrotem do bliźniaków, ubrana już w swoje ciuchy i z sukienką w ręku. - Nie chcę od was tak drogich prezentów. 
- Ale.. 
- Nie ma żadnego ale. - Przerwałam Billowi. 
- No dobrze.. To chociaż może dasz się namówić na jakiś niedrogi strój na dzisiejszy koncert? 
- Jaki koncert? 
- Nasz koncert, jedziesz z nami. - Powiedział z uśmiechem czarnowłosy. 
Ja westchnęłam cicho i niechętnie się zgodziłam. Po chwili niosłam ze sobą torbę z czarnymi rurkami, białym topem i czarną skórą, oczywiście była sztuczna. Po dość męczących zakupach wróciliśmy do domu. Była 16:00. 
- Odpocznijcie chwilę, zaraz będziemy musieli jechać przygotować się do koncertu. - Poinformował Bill. 
Tom pierwsze co zabrał się za okupywanie lodówki. Dokończył naleśniki i dojadł jeszcze jakieś kanapki które znajdowały się w lodówce. Ja w tym czasie z Billem szykowaliśmy się do koncertu. Ubrałam to co kupili mi bliźniacy, nie chciałam zrobić im przykrości. A Bill ubrał obcisłą, czarną bluzkę i do tego jakieś czarne rurki. Nie robił makijażu ani nie układał włosów, uznał, że styliści zrobią mu to na miejscu. Gdy oboje byliśmy gotowi zeszliśmy na dół. Tom nadal zajadał coś w kuchni. 
- Człowieku już 16:30! Spóźnimy się na próbę.. - Panikował Bill. 
- Spokojnie, już idę się ubierać. - Tom wstał z miejsca i poszedł na górę. 
- Chyba dopiero.. - Powiedział sam do siebie ciemnowłosy. Tomowi przygotowanie zajęło nie mniej niż 5 minut. Bill lekko się zdziwił gdy po 5 minutach zobaczył gotowego brata. Całą trójką ponownie wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na próbę.

środa, 10 lipca 2013

Rozdział VII

Ten rozdział nie wyszedł mi najlepiej, nie jestem z niego zadowolona :/ Ciekawe czy Wam się spodoba..

***
Obiecałam sobie, że nie będę się wściekać na Ninę. To całe zajście nie było tylko jej winą. Gdybym ja się nie wtrąciła wszystko byłoby dobrze. Znaczy się prawie wszystko bo Nina na pewno miałaby bardzo ostrą karę, ale mogłybyśmy się dalej spotykać a teraz? muszę wracać do Włoch. Mimo mojej obietnicy danej samej sobie, nie wytrzymałam. Gdy zobaczyłam ucieszoną Ninę schodzącą po schodach aż się we mnie zagotowało a w głowie miałam milion myśli. "Na cholerę ona tyle piła? Nie mogła trochę przytopować?" "Teraz sobie pewnie myśli, że wszystko jest dobrze, ale zaraz jej powiem coś co da jej do myślenia" "Niech ona przestanie się cieszyć! Nie. Najlepiej będzie jak nie będę się do niej odzywać przcież mogła się ogarnąć i normalnie przed matką udawać ale nie.." W końcu otrząsnęłam się ze swoich myśli a raczej wyrwał mnie z nich głos przyjaciółki. 
- Hej Natalie, jak tam? - Zapytała nadal się uśmiechając. Jej słowa mnie jeszcze bardziej zdenerwowały, sama nie wiem dlaczego. Ja nic jej nie odpowiedziałam, wbiegłam szybko po schodach i poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z wielkiej szafy moją torbę i zaczęłam na szybko pakować swoje ciuchy, nawet ich nie składałam. 
- Natalie co tu się dzieje? - Zapytała przyjaciółka wchodząc do pokoju i siadając na łóżku. Ja popatrzałam na nią kątem oka, nie słuchałam zbytnio co mówi. 
- Natalie. Wiem przegięłam wczoraj trochę, ale to chyba nie powód, żeby pakować walizki. W ogóle gdzie Ty pójdziesz? Nie wrócisz do Włoch, lot jest dopiero za tydzień. 
- Nie robię tego z własnej woli. Twoja mama kazała mi się wynosić. Znaczy mam wracać do Włoch, a że do następnego lotu zostało trochę czasu Tom zaproponował mi że mogę na kilka dni u niego przenocować. - Powiedziałam. 
- Co? Kazała Ci się wynosić? Jak to?! - Pytała z niedowierzaniem przyjaciółka
- Wczoraj chciałam Cię bronić abyś przez swoją lekkomyślność nie dostała kary i  powiedziałam, że to ja Cię namówiłam do wypicia alkoholu bo nie chciałam być sama. Twoja mama w to uwierzyła i powiedziała, że mamy zakaz spędzania ze sobą czasu. - W tej chwili cała złość na przyjaciółkę minęła mi. Widziałam, że bardzo przejęło ją to że muszę wracać do Włoch i że strasznie zależało jej na naszej przyjaźni. 
- Natalie ja.. ja Cię przepraszam. Obiecuję Ci, że porozmawiam z rodzicami i jakoś to odkręcę. Zależy mi na naszej przyjaźni, nie chcę Cię stracić przez moją głupotę. Wybacz mi, ale był Georg i straciłam przy nim głowę no i za dużo wypiłam to już się nigdy więcej nie powtórzy... - Z oczu przyjaciółki zaczęły lecieć pojedyncze łzy. Przytuliłam ją, bo co innego miałam zrobić w takiej chwili? 
- Dobrze, wierzę Ci. Ale i tak muszę na pare dni stąd wybyć. Jakby co wiesz gdzie mnie szukać. - Powiedziałam odsuwając się od Niny. Ona skinęła głową na "tak" i delikatnie się uśmiechnęła. Przykro mi było że nasza przyjaźń wisiała na włosku i nie chciałam z tym wszystkim Niny zostawić samej, ale co ja mogłam poradzić? Po cichu minęłam rodziców przyjaciółki, którzy siedzieli w kuchni wybiegłam z domu i pomacałam Ninie która siedziała w oknie swojego pokoju. Wsiadłam do samochodu starszego Kaulitza i ruszyliśmy. 
*** 
Brama rozsunęła się, ciemne auto wjechało po idealnie wyłożonej kostce do pięknego, zadbanego ogródka. Było tam mnóstwo kwiatów, roślin, wszystkiego.. Było tak kolorowo. Nagle samochód się zatrzymał, otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zaczęłam się rozglądać po ogrodzie, wszystko prezentowało się tak pięknie i było zadbane.. "Ktoś musi spędzać nad tym bardzo dużo czasu.." - Pomyślałam dalej podziwiając piękną roślinność. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie pies, który na mnie wskoczył. Z przerażeniem spojrzałam na niego, od małego bałam się psów. One zawsze mnie nienawidziły, gryzły mnie, szarpały za spodnie.. 
- Scotty! - Zakrzyknął Tom widząc moje przerażenie. Podszedł do mnie i objął mnie ręką. - Nie bój się go, jest miły nie zrobi Ci krzywdy. Daj. - Tom po tych słowach delikatnie chwycił moją rękę i pokierował w stronę zwierzaka. Ja zaczęłam lekko drzeć, gdy nagle moja ręka zaczęła głaskać psa a on merdał ogonem i lizał mnie po dłoni. Uśmiechnęłam się na ten widok. 
- Lubi Cię. - Powiedział dredowaty z uśmiechem. 
Zaśmiałam się i spojrzałam na Toma, który dalej trzymał moją dłoń. Pod wpływem mojego spojrzenia puścił ją, widać było zakłopotanie w jego oczach. Było to dziwne. Zawstydziłam rasowego podrywacza? Uśmiechnęłam się sama do siebie i już chciałam wziąć swoje torby, ale zauważyłam, że starszy Kaulitz mnie uprzedził. Pokręciłam tylko głową i dogoniłam go. 
- Sama bym to zaniosła. - Powiedziałam, gdy Tom otwierał mi drzwi. Weszłam do środka a moim oczom ukazał się pięknie umeblowany wielki hol. Z salonu słychać było muzykę a z kuchni dobiegało śpiewanie Billa. 
- No na wstępie masz już darmowy koncert. - Zaśmiał się dredowaty. - Pójdę się przebrać a Ty czuj się jak u siebie. - Powiedział Tom idąc po schodach na górę. Ja zaśmiałam się i powędrowałam do kuchni, gdzie znajdował się brat Toma.  
- Czeeść. - Powiedziałam z uśmiechem. 
Bill spojrzał na mnie i również na jego twarzy pojawił się uśmiech 
- Witaj - Czarnowłosy podszedł i przytulił mnie na powitanie. 
- Co tam pichcisz? - Zapytałam i zaśmiałam się. 
- Robię dla nas kolację, spaghetti. - Odpowiedział. 
- Może Ci pomogę? - Zapytałam. 
- Nie, nie. Usiądź sobie, może się czegoś napijesz? - Zaproponował Bill. 
- Z chęcią Ci pomogę. Uwielbiam gotować. 
- Ale z Ciebie uparciuch. - Zaśmiał się Bill. 
- Niestety nie ma ze mną tak łatwo. Jeżeli się na coś uprę to musi wyjść na moje. - Uśmiechnęłam się. 
- No więc dobrze. Może ja zajmę się makaronem a Ty zrobisz sos? 
- Pewnie, tylko powiedz mi gdzie trzymacie przyprawy? 
- W tamtej szafce. - Powiedział młodszy Kaulitz wskazując na szafkę która stała obok kuchenki. Wyjęłam z niej potrzebne przyprawy i zaczęłam przyrządzać sos. Po chwili do kuchni wszedł Tom. 
- Gościa nam zapędzasz do pracy? - Zapytał siadając na stołku przy blacie. 
- Sama chciałam mu pomóc. - Powiedziałam z uśmiechem patrząc na Toma. 
- Tak, tak Bill zawsze wykorzystuje gości. - Zaśmiał się Tom. 
- Ej to nie prawda!- Bill zaśmiał się i rzucił w brata przygotowanym makaronem. A że starszy bliźniak był bliżej sosu wziął łyżeczkę i wystrzelił sos który znalazł się na bluzce ciemnowłosego. Obydwoje zaczęli się rzucać jedzeniem, nawet mnie wplątali do tej walki. Nagle 'amunicja' się skończyła. 
- Ej dobra już koniec. - Powiedziałam śmiejąc się. 
- Wygrałem! - Krzyknął dumny siebie Tom. 
- Wcale nie bo ja! - No i znów zaczęła się następna walka o to kto wygrał. 
- Dzieci. - Zaśmiałam się a wzrok Kaulitzów aż przebił mnie na wylot. Obydwoje zaczęli się do mnie niebezpiecznie zbliżać. Nagle starszy z braci powalił mnie delikatnie na podłogę i usiadł na mnie. 
- Co powiedziałaś? - Zapytał śmiejąc się. 
- Tooom! Złaź ze mnie! - Powiedziałam także ze śmiechem. 
- O nie, nie. - Dredowaty wplótł swoje palce pomiędzy moje i spojrzał mi w oczy. I znów to zakłopotanie.. Oboje westchnęliśmy i wstaliśmy z podłogi. 
- Pokażesz mi łazienkę? Chciałabym się oporządzić. - Powiedziałam z uśmiechem. 
- Jest tam naprzeciwko salonu. - Powiedział wskazując drogę palcem. 
Ja powędrowałam do toalety uprzednio biorąc świeże ciuchy. Umyłam się, ubrałam w jeansy i czarną bluzkę z nadrukiem i zrobiłam lekki makijaż po czym opuściłam łazienkę. Po godzinie wszyscy byliśmy już umyci i ogarnięci. 
- Pranie zrobi się jutro. - Powiedział Bill stawiając na stole kanapki, które zrobiliśmy gdy Tom się mył. 
- Co macie jutro w planach? - zapytałam. 
- O 13:00 wywiad, o 16:00 sesja zdjęciowa, później po 18:00 krótki koncert. - Odpowiedział Bill. 
- A Ty masz na jutro jakieś plany? - Zapytał Tom. 
- Ja? Jeszcze nie, ale chyba spotkam się gdzieś na mieście z Niną później zadzwonię do mamy, pójdę na zakupy.. Jakoś mi dzień minie. - Uśmiechnęłam się. 
Chwilę sobie jeszcze porozmawialiśmy, sprzątnęliśmy po kolacji i poszliśmy spać.

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział VI

Rozdział Coś tak chyba troszkę dłuższy niż dotychczas, zarywałam nockę żeby go napisać, akurat wtedy dopadła mnie wena i dopisałam jeszcze ze dwa rozdziały, będę je dodawać na dniach :) Nie zostało mi nic innego jak życzyć wam miłego czytania. 
***
Już po wejściu do domu atmosfera zrobiła się nieprzyjemna. Mama Niny czekała w kuchni i jak byśmy nie poszły zauważyłaby nas.
- Nina! - Zawołał stanowczy głos matki.
- Mama! - Powiedziała ucieszonym głosem Nina idąc w stronę kuchni. Nie mogłam jej zatrzymać ponieważ wydałoby się to bardzo dziwne.
- Gdzie byłaś, co robiłaś, dlaczego nie odbierasz moich telefonów i dlaczego śmierdzisz alkoholem? Czy Ty coś piłaś?
- Mama! Była imreza! - Krzyknęła rozweselona Nina.
- Mów ciszej, ojca obudzisz..Nina dziecko, czy Ty coś piłaś?
- To moja wina. - Powiedziałam wchodząc do kuchni. - Nina nie chciała, to ja ją do tego namówiłam bo nie chciałam pić sama.. - Musiałam jakoś bronić przyjaciółkę. Ona tak dobrze dogadywała się ze swoimi rodzicami, nie chciałam żeby to się popsuło.
- Słucham? - Powiedziała zdenerwowana matka Niny. - Nina czy to prawda?
- Mamo w tym świetle wyglądasz jak anioł..
Matka czerwonowłosej podeszła do mnie.
- Czy dosypałaś jej coś do tego alkoholu?
- Nie, przysięgam.
- Idźcie już spać. Rano zadzwonię do Twoich rodziców Natalie i wracasz do Włoch. Od jutra zabraniam Ci się spotykać z Niną. - Matka przyjaciółki poszła na górę do sypialni. Ja zaprowadziłam Ninę do jej pokoju po czym sama poszłam do swojego, usiadłam na łóżku a łzy jedna za drugą zaczęły spływać po moim policzku. A już wszystko zaczęło się dobrze układać, moje najskrydsze marzenie w końcu się spełniło a teraz muszę wyjechać i zapomnieć.. W tym momencie przypomniałam sobie o karteczce z numerem telefonu Toma, postanowiłam napisać do niego i opowiedzieć mu co się przed chwilą stało.
"Tom jutro wracam do Włoch, mimo że krótko się znamy będę tęsknić. :* Natalie" - Wiadomość z tą treścią wysłałam do Toma, nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
"Dlaczego? Co się stało?" - Wypytywał się dredowaty.
"Spotkajmy się jutro na obrzeżach miasta o 17:00, pasuje Ci?"
"Dla Ciebie zawsze znajdę czas. A teraz idź spać maleńka, śpij dobrze :*"
Uśmiechnęłam się do ekranu po przeczytaniu tego sms'a. Szybko odpisałam "Nawzajem:*" i zasnęłam.
***
Na dworze szumiał wiatr, było południe. Ludzie byli pozamykani w swoich domach. Tylko kilkoro dzieci bawiło się na placu zabaw, czy grało w piłkę w ogródkach. Jeden starszy pan kosił trawę. Tylko samochody zagłuszały tę piękną ciszę. Po długim czasie wędrówki dotarłam na miejsce. Spojrzałam na zegarek, była 16:55. "Uff jestem przed czasem" - Pomyślałam rozglądając się za Tomem. Na obrzeżach miasta nie było nikogo prócz mnie. Nagle na miejsce podjechało ciemne auto, wysiadł z niego nie kto inny tylko starszy Kaulitz. Usta ułożyły mi się w uśmiech na jego widok, choć ten dzień wcale nie należał do najszczęśliwszych. Tom także się uśmiechnął gdy mnie zobaczył, zamknął samochód po czym podszedł bliżej i objął mnie rękoma. Czułam piękny zapach jego perfum, mmm..
- Co tam się narobiło? Opowiadaj. - Zaczął Kaulitz.
- Wczoraj.. A raczej dzisiaj gdy wróciłyśmy do domu z tej imprezy.. Mama... Mama Niny czekała na nas w kuchni i martwiła się.. Zaczęła wypytywać Ninę o wszystko gdzie była, co robiła i czy piła. Nina odpowiedziała, że była impreza. Ja żeby chronić jej kontakty z rodzicami i ją samą postanowiłam wziąć winę na siebie i powiedziałam, że to ja ją namówiłam do picia bo nie chciałam być sama. A teraz.. Teraz.. - Nie mogłam się wysłowić, czułam jak łzy spływają po mojej twarzy. - Teraz muszę wrócić do domu! Nie chcę stąd wracać, nie teraz. Gdy moje życie zaczęło się tak dobrze układać.. Poznałam was i chciałabym z wami spędzić resztę tych wakacji, chciałabym bardziej poznać Ciebie i resztę chłopaków. A tak to wyjadę, Ty o mnie zapomnisz i tyle z tego wszystkiego będzie. - Mówiłam dalej przez łzy.
- Natalie.. Spokojnie. - Tom nie wiedział co powiedzieć. Widać było, że zaskoczył go ten natłok informacji. - Pomogę Ci, poradzimy sobie z tym jakoś. Nie płacz. - Kaulitz zaczął pocierać ręką o moje plecy a mi wtedy jeszcze bardziej zachciało się płakać.
- Tu nie da się pomóc..
- Maleńka spokojnie.. Hmm.. Może.. Może przeprowadziłabyś się na kilka dni do mnie i Billa, co Ty na to?
Byłam zdziwiona propozycją dredowatego. Wcale mnie przecież nie znał a chciał mnie zabrać pod swój dach?
- Ale jak Ty to sobie wyobrażasz? - Spojrzałam na niego zalana łzami. Mój make-up całkowicie spłynął i pozostał na jego koszulce. - Przecież wcale mnie nie znasz, poza tym co ja powiem rodzicom Niny a zwłaszcza swoim? W ogóle co na to Bill?
- Wczoraj poznałem Cię na tyle bym mógł przygarnąć Cię pod swój dach. Nie przejmuj się obgadam to z Billem, rodzicom Niny powiedz że pójdziesz spać do kolegów a swoim na razie nic nie mów.
Widać było, że Tomowi także zależało na tym żebym została, postanowiłam więc przystać na jego propozycję.
- No dobrze. To kiedy mam przyjść do was?
- Możesz nawet i teraz. Chodź pojedziemy po Twoje rzeczy.
- Co? Ale.. Ale nie obgadałeś tego z Billem.
- Obgadam to po drodze chodź. - Powiedział Tom zmierzając ku swojemu samochodowi.
Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie starszego Kaulitza i jechaliśmy do domu Niny.
- Bill jest sprawa. - Zaczął Tom.
- O co chodzi? – Zapytał czarnowłosy
- O Natalie. Nie ma się gdzie podziać i chciałbym żeby na pewien czas została z nami.
- Pewnie, przyjeżdżaj z nią. Ja kończę zakupy i idę do domu coś ugotować. - Powiedział ucieszony Bill.
Tom się rozłączył akurat gdy dojechaliśmy na miejsce.
- Pójść tam z Tobą? - Zapytał dredowaty.

- Poradzę sobie. - Uśmiechnęłam się i pobiegłam do środka.

sobota, 6 lipca 2013

Rozdział V

Nina wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą, ja posłusznie szłam. W końcu zauważyłam grupkę chłopaków którzy śmiali się i rozmawiali. Gdy podeszłyśmy bliżej rozpoznałam w ich twarzach Georga, Billa, Toma i Gustava.. "Więc to nie był sen.." - Pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Chłopcy zrobili to samo gdy zauważyli mnie i Ninę. Czerwonowłosa podbiegła szybko do swojego Geosia i powitała go namiętnym pocałunkiem. Mi uśmiech nadal nie zchodził z twarzy widząc to jaka Nina jest szczęśliwa z Georgiem. W sumie to chyba nawet trochę jej sama zazdrościłam, sama mam niezbyt dobry związek za sobą.. Obraz Niny i Georga zasłonili mi bliźniacy, którzy podeszli do mnie. 
- I jak podoba się sukienka? - Zapytali niemal równocześnie. 
- To od was? - Spojrzałam na nich ze zdziwieniem. 
- Tak. Nina pomagała nam wybierać, ale pomysł na sukienkę był mój. - Powiedział dumnie Bill. 
- Ale to ja upiekłem tort. - Wywyższał się Tom. 
- Wcale nie to ja z Georgiem go robiliśmy! Ty tylko patrzałeś. - Odezwał się Gustav. Widać było zakłopotanie na twarzy Toma. Wszyscy się zaśmialiśmy. 
- Dziękuję wam chłopcy, za wszystko. - Powiedziałam przytulając każdego z osobna. 
*** 
Impreza rozkręciła się na dobre. Każdy był już lekko podpity. Tom siedział i opowiadał mi o tym jak pewnego dnia utknął w przewodzie wentylacyjnym a Georg chcąc go wyciągnąć ściągnął mu spodnie. Gustav mówił Billowi jaki ten jest wspaniały a Nina z Georgiem całowali się w najlepsze. Ja nie wytrzymywałam już ze śmiechu. 
- Ciekawi mnie to jak znalazłeś się w tym przewodzie? - Spytałam patrząc na Toma. 
- Bo na filmach zawsze dzieci chodziły przewodami wentylacyjnymi i ja chciałem spróbować i zobaczyć gdzie dojdę, nie wiem jak ja to zrobiłem ale utknąłem, przewód był chyba za mały.. 
- To nie przewód był za mały tylko Ty jesteś za gruby. - Powiedział żartobliwie Bill. Uwielbiał denerwować swojego brata. 
- Za gruby? Popatrz na to. - Po swoich słowach Tom wstał i uniósł koszulkę do góry. Oczom moim Gustava i Billa ukazał się wyćwiczony, płaski brzuszek gitarzysty. Georg i Nina byli zbyt zajęci sobą żeby na to popatrzeć. 
- Jej. -Udało mi się tylko tak skomentować ten widok. Bill się tylko zaśmiał i wrócił do słuchania wyznań Gustava a Tom usiadł na nowo obok mnie. 
- Jak Ci się podoba w Niemczech? - Zapytał dredowaty. 
- Kiedyś tu mieszkałam przez długi długi czas i strasznie mi się tu podoba.. 
- Mieszkałaś tutaj? 
- Tak. Dokładnie w tym mieście. - Zaśmiałam się. 
- Gdybym Cię wcześniej poznał.. Byłabyś moja. - Dredowaty puścił mi oczko. 
Ja słysząc te słowa uniosłam tylko brew lekko ku górze i uśmiechnęłam się, po czym dodałam: 
- Gdybyś poznał mnie wcześniej nie byłbyś mną zachwycony. Byłam brzydka.. 
- Wygląd odgrywa dla mnie rolę drugoplanową. 
 Z uśmiechem pokręciłam głową na słowa gitarzysty i spojrzałam na zegarek, była 1:30 
- O Jezu.. - Powiedziałam przejęta. \
- Co się stało? - Zapytał Tom. 
- Jest późno, bardzo późno.. Rodzice Niny na pewno się martwią, musimy iść.. - Powiedziałam wstając z ziemi, lekko się zachwiałam i spadłam na wstającego z ziemi Toma. Siedziałam mu na kolanach. 
- Podoba mi się to. Możesz częściej tak na mnie spadać. - Powiedział starszy Kaulitz z uśmiechem spoglądając mi w oczy. Jego ręka objęła mnie w pasie. Ja ponowinie odpowiedziałam uśmiechem na jego słowa i podniosłam się z ziemi tym razem uważając żeby się nie przewrócić. Pomogłam także wstać Tomowi, który miał z tym lekkie trudności. 
- Dasz radę dojść do domu? - Zapytałam. 
- Spokoojnie, dam radę. Ale martwię się o Ciebie. 
- Nie potrzebnie. - Uśmiechnęłam się i poszłam w stronę Niny, która była w gorszym stanie niż ja. - Nina, musimy iść. - Powiedziałam stanowczo. 
- Co? - Zapytała przyjaciółka. 
- Spójrz która godzina, Twoi rodzice się pewnie martwią. 
- Mam ich w dupie. Zostaję z Georgiem. - Powiedziała całując po szyji swojego chłopaka. 
- Nina.. - Moją dalszą wypowiedź przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu przyjaciółki. Z trudem wyjęłam jej go z kieszeni i zobaczyłam na ekranie napis "Mama". Telefon przestał dzwonić, spojrzałam na to ile razy dzwoniła, aż otworzyłam oczy ze zdziwienia 30 połączeń nieodebranych. 
- Nina musimy wrócić do cholery! Chodź! - Powiedziałam odciągając przyjaciółkę od jej miłości. 
- Póść mnie. - Nina wyrwała mi się drapiąc mnie przy tym w rękę. 
- Nina będzie lepiej jak wrócisz do domu, Twoja mama się martwi. - Powiedział Georg. 
- A wrócisz ze mną? - Czerwonowłosa spojrzała prosząco na swojego chłopaka. 
- Odprowadzę Cię. - Powiedział Georg całując  przyjaciółkę w głowę. 
- To ja pójdę z wami. - Wyrwał się nagle Tom. 
- To ja wrócę do domu i położę Gustava spać. - Poinformował Bill i każdy poszedł w swoją stronę. 
- Georg a będziesz ze mną spał? - Spytała Nina. 
- Tak tak. - Odpowiedział jej baista. 
- Lubię jak ktoś ze mną śpi. Wtedy czuję się taka kochana, ważna i och Georg kocham Cię niewyobrażalnie mocno. A Ty mnie kochasz? 
- Nina porozmawiamy jutro..
- Zdradzasz mnie? - Wyskoczyła nagle z pytaniem Nina. 
- Co?! - Zapytał ze zdziwieniem Georg. - Nigdy bym Ci tego nie zrobił.. 
Ja z Tomem szliśmy za kłócącą się parą. 
- Dziękuję, że ze mną poszedłeś. Gdybym miała iść z nimi i wysłuchiwać bzdur które mówi Nina, oszalałabym. 
Tom uśmiechnął się i powiedział: 
- Nie masz za co dziękować. Nie odmówiłbym sobie okazji na spacer z taką dziewczyną jak Ty. 
Ja popatrzałam z uśmiechem na starszego Kaulitza. Nie wierzyłam w to co on mówi. Myślałam, że się zaraz obudzę i wrócę do szarej, nudnej rzeczywistości. Lecz to nie był sen. To działo się na prawdę. 
- Przeestań.. Masz o wiele fajniejsze fanki i bardziej seksowniejsze ode mnie.. 
- Ojj z tym to bym się kłócił.. 
- Jak to? 
- Wszystkie moje fanki są napalone a to też jest denerwujące.. 
- Przecież lubisz te.. No wiesz nocne przygody w hotelach.. 
Tom nie wiedział co na to odpowiedzieć, lecz po chwili dobrał słowa. 
- Lubię, ale nie lubię jak mi się dziewczyna sama podkłada, podaje mi się na tacy.. Lubię sobie tak nieco dziewczynę zdobyć, powalczyć o jej względy. Chyba że mi się bardzo chce to wtedy biorę taką pierwszą napaloną i... 
- Dobra, dobra rozumiem nie tłumacz mi. Bo zaraz mi zaczniesz opowiadać co i jak robicie w tych hotelach. - Zaśmiałam się. 
- A miałem kiedyś taką zabawną sytuację w hotelu.. 
- Tom... 
- Nie to nie będzie takie bardzo zboczone, posłuchaj. Bo moja pokojówka miała córkę która była naszą fanką i raz ta jej córka wzięła klucze do pokoju w którym spałem ja. I ja tak pewnego dnia wchodzę do pokoju a ona mi leży na łóżku półnaga. Byłem nieco zadowolony ale wiesz nie odczuwam wtedy takiej satyswakcji robiąc to. 
Po wysłuchaniu jego opowieści zaśmiałam się. W końcu spostrzegłam, że dotarliśmy do domu Niny. 
- No to już tutaj. - Powiedziałam biorąc Ninę pod rękę. 
- A co z Georgiem? Georg nie idzie? - Pytała przyjaciółka. 
- Georg idzie spać do siebie. - Powiedziałam. 
- Pewnie idziesz mnie zdradzić. Georg nie zdradzaj mnie! 
- Nie zdradzi Cię. Żadna prócz Ciebie go nie chce. - Zażartował Tom. Nina uwierzyła w to i zamilkła. 
- No to do zobaczenia kiedyś tam. - Powiedziałam z uśmiechem. 
- Czekaj Natalie. - Powiedział Tom. 
- Słucham? 
- Masz mój numer. Zadzwoń, napisz jakbyś chciała się spotkać. - Tom podał mi karteczkę na której zapisany był jego numer. Ja w pełni szczęścia z upitą Niną u boku poszłam do domu.

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział IV

Po skończonym koncercie chłopacy poszli za kulisy. Ja nadal nie dowierzałam w to co się w tej chwili dzieje. Gdy Georg, Gustav Tom i Bill oswobodzili się ze swoich sprzętów, które mieli na scenie podeszli do mnie. 
- Dlaczego kazałeś mi tutaj zostać, czekać na was? - spytałam nieśmiało, spoglądając na ciemnowłosego. Bill spojrzał na mnie i uśmiechnął się. 
- Przecież nie chciałaś, żeby to wszystko się tak skończyło, prawda? - Ja po tych słowach skinęłam tylko głową na tak, a Bill dodał: - No i się nie skończy. 
- Chcielibyśmy Cię lepiej poznać. - Powiedział Tom a Georg spojrzał na niego z podejrzliwie. 
- Uważaj lepiej na Toma, on może chcieć Cię poznać aż za dobrze.. - Powiedział Georg, i wszyscy prócz Toma zaczęli się śmiać. 
- Chłopcy to bardzo miłe z waszej strony, ale ja nie mogę z wami zostać. Przyjechałam tu z Włoch do przyjaciółki na wakacje i.. Ona chyba teraz czeka na mnie. 
- Mówisz o niej? - Spytał Gustav pokazując na wchodzącą za kulisy Ninę. Kompletnie nie wiedziałam o co w tym chodzi.. 
- Nina? Co Ty tu.. Jak? - Pytałam niedokładnie. Nie wiedziałam jakie słowa powinnam dobrać. - Wy się znacie? 
- Tak. - Powiedziała Nina z uśmiechem. 
- Jak to? - Spytałam z niedowierzaniem. 
- Poznałam się z Georgiem rok temu jak przez przypadek w centrum weszłam nie do tej łazienki co trzeba. Pomyliłam męską z damską i.. tak poznałam Georga. - Zaśmiała się Nina. 
- I wy.. 
- Tak, jesteśmy razem. - Georg uprzedził moje pytanie i objął Ninę. Myślałam, że to wszystko to sen.. 
- A z racji tego, że jutro masz urodziny chciałam Ci zrobić taki mały prezent w postaci poznania zespołu którego fanką jesteś. - Powiedziała Nina. 
- Dziękuję Ci, to najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam.. To spełnienie moich najskrydszych marzeń.. - Przytuliłam przyjaciółkę a po policzku spłynęła mi samotna łza, była to łza szczęścia. 
- No nie płacz już maleńka. - Powiedział Tom dołączając się do naszego tulenia. Ja czułam się jak w niebie. Właśnie obejmował mnie Tom Kaulitz. Do niedawna marzyłam tylko o tym a teraz to wszystko dzieje się na prawdę.. To niewiarygodne. 
*** 
Promienie słońca dobijały mi się do okna, delikatnie oświetlając moją twarz. "Jak gorąco" Pomyślałam po czym cicho westchnęłam siadając na łóżku. Przypomniałam sobie wczorajszą noc. Pobiegłam do pokoju Niny, aby upewnić się że to nie był sen. Lecz nie było jej tam. Wróciłam więc do siebie, otworzyłam szafę a na jej drzwiach spostrzegłam sukienkę a na niej liścik, wzięłam go do ręki i przeczytałam. 
"To prezent dla Ciebie, mam nadzieję że Ci się spodoba." 
Myślałam, że to kolejny prezent Niny.. Pokręciłam głową z myślą ile ta dziewczyna dla mnie robi. Poszłam pod prysznic. Wyszłam spod niego po 15 minutach i założyłam piękną, zwiewną jasnozieloną sukienkę. Ułożyłam włosy, zrobiłam lekki make up i zeszłam na dół było około 14:30 Taak przespałam południe, lubiłam długo spać. Poszłam do kuchni, na stole stał obiad, zjadłam go i nagle do domu wpadła Nina. 
- Witaj śpiąca królewno. - Zaśmiała się. - Piękna sukienka. - Dodała po chwili 
- Dziękuję. 
- Ktoś kto ją wybierał miał gust.. 
- Zaraz, zaraz to nie Ty? - Spojrzałam z niedowierzaniem na przyjaciółkę. 
- Kochana, ja Ci Twój prezent dałam wczoraj, gdybym coś jeszcze dla Ciebie miała także dałabym Ci to wczoraj. To nie ja Ci ją kupiłam. 
Odpowiedź Niny zaintrygowała mnie. Kto jak nie ona dałby mi tą sukienkę? Nie miałam tutaj przecież wielu znajomych.. 
- No a teraz zbieraj się mała bo długa droga przed nami. - Wyrwał mnie z myśli głos Niny 
- Co? 
- No co? Musisz mi pomóc w zakupach, mama pojechała do pracy a lodówka nie może być pusta. 
- No dobrze już idę. 
W domu nigdzie nie było moich butów, Nina też nie wiedziała gdzie są. Stały tam tylko piękne, czarne szpilki. Założyłam je, tak kazała Nina. Po chwili siedziałyśmy w samochodzie. 
*** 
Podróż trwała chyba z 2 i pół godziny. Minęłyśmy przy tym mnóstwo sklepów przy których się nie zatrzymałyśmy dziwiło mnie to. W końcu dojechałyśmy na obrzeża miasta. 
- Nina co się tu dzieje? - Zapytałam, czułam się niepewnie. 

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział III

Na początku chciałabym was przeprosić za moją wczorajszą nieobecność na blogu. Wiem, że obiecałam, że notki będą codziennie, ale coś mi wypadło. Wiecie dzisiaj zakończenie roku, musiałam się przygotować hehe. :) Co jak co zdałam do następnej klasy, jest spoko :D teraz notki będą codziennie. No a teraz kolejny rozdział, miłego czytania.:*
Dziwnie się czułam stojąc na scenie i patrząc na tych wszystkich ludzi, wpatrzonych we mnie a raczej w Billa i resztę chłopaków. Do tego ten ucisk w brzuchu który dawał o sobie znać gdy Bill coś mówił albo obejmował mnie ręką..
- No a więc teraz sobie trochę pośpiewamy, co Ty na to? - Zapytał Bill z uśmiechem spoglądając mi w oczy. Chciałam mu odmówić, lecz coś mi nie pozwalało. Ogólnie nie mogłam nic z siebie wydusić, te jego piękne oczka wpatrujące się we mnie sprawiały, że nie mogłam kompletnie nic zrobić.
- Nie dość, że śpioch to jeszcze niemowa. - Znów zaśmiał się Tom, podchodząc do mnie i obejmując mnie ręką. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieję, myślałam, że to zwykły sen a ja zaraz się obudzę.
- Jeju.. Ja jestem w niebie. - Powiedziałam patrząc raz na Toma a raz na Billa. Po tych słowach usłyszałam śmiech. Cała publiczność słyszała słowa które skierowałam do bliźniaków. Bill i Tom zaczęli się śmiać, ja również po chwili do nich dołączyłam.
- To jest najlepszy koncert. - Powiedział Tom z uśmiechem odchodząc na poprzednie miejsce.
- No a więc co śpiewamy?
- M m może.. Rette Mich? - Spojrzałam na Billa który wpatrywał się we mnie z uniesioną brwią i z tym jego cudownym uśmieszkiem.
- Tą piosenkę dedykuję Tobie Natalie, Rette Mich! - Krzyknął Bill i po chwili słychać już było instrumenty grające "Rette Mich" Bill przez całą piosenkę wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Ja stałam nieruchomo trzymając jego dłoń.. Pod koniec piosenki nie wytrzymałam, łzy spływały po mojej twarzy strumieniami, nie mogłam się opanować. Z tego wszystkiego wtuliłam się w Billa, który nie przestawał śpiewać. Objął mnie mocno ręką i delikatnie jeździł nią po moich plecach. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie.. W końcu piosenka się skończyła, Bill pocałował mnie w głowę i na chwilę odłożył mikrofon, gdzieś dalej i zaczął mówić:
- Natalie? Słońce wszystko w porządku? - Zapytał ocierając mi łzy. Tłum wrzeszczał i piszczał..
- Tak, tak po prostu.. To było piękne. Ten utwór zawsze wzbudza we mnie takie emocje, z resztą nie tylko ten.. - Uśmiechnęłam się delikatnie. - To wszystko jest jak sen.. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że pojadę na wasz koncert, że będę stała tu gdzie teraz.. Czy ja śnię?
- To nie jest sen Natalie. - Powiedział Tom obejmując mnie od tyłu. Georg i Gustav nie chcieli być samotni więc także przyszli i zaczęliśmy się tulić. Łzy zaczęły mi jeszcze bardziej napływać do oczu.
- Ja nie chcę żeby to się skończyło.. - Wyszeptałam. Moje słowa usłyszał tylko Bill, bo był najbliżej. Uśmiechnął się tylko i chwycił mnie za rękę. Zaczął mnie prowadzić na tyły sceny.
- Zostań tu i zaczekaj. - Czarnowłosy uśmiechnął się po czym wrócił do fanów. Przez resztę koncertu zastanawiałam się dlaczego Bill kazał mi tutaj zaczekać.

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział II

W końcu doleciałam na miejsce. Szybko wybiegłam z samolotu, uprzednio odbierając bagaże i zaczęłam rozglądać się za Niną, lecz nigdzie jej nie było. Nieco się przestraszyłam, w popłochu biegałam po lotnisku, gdy w końcu usłyszałam za sobą głos wołający moje imię.
- Natalie! Natalie! – To była Nina! Na jej widok automatycznie się uśmiechnęłam i nieco mi ulżyło. Szybko podbiegłam do przyjaciółki i przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam, ona zrobiła to samo.
- Oja tęskniłam.. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo. W końcu po tylu latach możemy się spotkać.
- Taak, całe dwa miesiące razem. – westchnęłam. – Co będziemy robić?
- Dzisiaj zabieram Cię na koncert, jutro pojedziemy na plażę, pojutrze wypad na zakupy a resztę dni się zaplanuje później.
- Na jaki koncert?
- Niespodzianka. – Nina uśmiechnęła się tajemniczo i ruszyła w kierunku auta swojego taty. Ja poszłam za nią. Droga do domu Niny trwała tylko pół godziny. Przy wejściu z ciepłym uśmiechem stała jej mama. Przywitała mnie uściskiem dłoni i kazała usiąść przy stole. W tym samym czasie tata Niny wniósł do środka walizki o których ja kompletnie zapomniałam.
- Oj.. niech Pan wybaczy.. Zapomniałam o walizkach.
Tata Niny tylko się uśmiechnął i powędrował do kuchni. Po chwili we czwórkę siedzieliśmy i zajadaliśmy obiad.
- Mmm.. bardzo dobra zupa. Jest pani wyśmienitą kucharką – Powiedziałam wstając od stołu.
- Dziękuję Natalie. – Mama Niny uśmiechnęła się. Jej rodzina była taka szczęśliwa, taka miła dla siebie, z tego domu kipiało miłością. Nie to co w moim.. Niby rodzice mnie kochają, ale zbytnio nie mają dla mnie czasu i nie okazują mi tego za często. Po skończonym obiedzie Nina pokazała mi mój pokój w którym rozpakowałam swoje rzeczy. Gdy skończyłam usiadłam na łóżko, aby chwilkę odsapnąć. Spojrzałam na zegarek, była 16:30 na chwilę położyłam głowę na poduszce, przysnęłam.
***
Nagle poczułam mocne szturchanie, zerwałam się i usiadłam na łóżku.
- Co jest?! Co się dzieje?! – Pytałam rozglądając się na boki.
Przy łóżku stała Nina i śmiała się z mojej reakcji.
- Zabawne.. – Powiedziałam zaspanym głosem opadając na łóżko.
- Wstawaj Natalie za godzinę jedziemy na koncert.
- Kto gra ten koncert?
- Dowiesz się jak dojedziemy na miejsce – Droczyła się ze mną przyjaciółka.
Westchnęłam i niechętnie zwlokłam się z łóżka, poszłam przemyć twarz wodą i zmienić ciuchy na jakieś bardziej ‘koncertowe’ ubrałam czarne rurki i ciemną bluzkę do tego dużo bransoletek, zrobiłam też delikatny makijaż. Po 15 minutach byłam gotowa i ruszyłyśmy. Droga trwała 15 minut. Resztę czasu spędziłyśmy na staniu w kolejce i szukaniu swoich miejsc. Znajdowały się one z przodu, przy samej scenie. Po kilku minutach czekania zespół który grał koncert, wyszedł na scenę. Moim oczom ukazało się wielkie logo TH. Otworzyłam oczy ze zdziwienia i automatycznie uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam Georga, Gustava, Billa i Toma we własnych osobach.. Nie mogłam tego przeżyć. Moje marzenie w końcu się spełniło, na żywo zobaczę chłopaków swoich marzeń..
***
Po kilku zagranych utworach Bill w końcu zaczął przemawiać.
- Jak się macie Berlin?!
Publiczność wrzeszczała, ja tylko wpatrywałam się to na Billa to na Toma, Gustava i Georga.
- Cieszymy się że możemy być tu dzisiaj z wami. – Kontynuował Bill. – Berlin to cudowne miejsce, to jest nasz najlepszy koncert, a Wy jesteście  najlepszymi fanami! – Po tych słowach znowu tłum zaczął wrzeszczeć.
- Teraz, chciałbym na scenę zaprosić jednego mojego fana.. – Teraz na hali zrobiło się strasznie głośno. Każda chciała stać na scenie obok Billa. Do mnie nadal nie docierało gdzie ja jestem, co się wokół mnie dzieje i ogólnie to chciało mi się dalej spać.
- Poproszę tą dziewczynę.. Brunetkę, ciemne rurki i bluzka z pierwszego rzędu. – Powiedział Bill wskazując na mnie palcem. Ja zaspana lekko otworzyłam oczy ze zdziwienia. Miałam ustać na scenie z chłopakami.. To było niesamowite nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Wydostałam się zza barierek i wbiegłam na scenę do Billa.
- Jak masz na imię? – Spytał Bill.
- Natalie. – Odpowiedziałam.
- Natalie, jak się bawisz?
- Cudownie, to jest wspaniały koncert, wy jesteście wspaniałym zespołem.. Ale nie powiem jestem trochę śpiąca, bo przed przyjazdem tutaj ktoś wyrwał mnie ze snu.. – W tym momencie popatrzałam na swoją przyjaciółkę która się do mnie uśmiechała. Bill słysząc te słowa uśmiechnął się do mnie, reszta chłopaków zrobiła to samo.

- Mamy tutaj niezłego śpiocha. – Odezwał się nagle Tom patrząc na mnie z uśmiechem. Tłum zaśmiał się. Spojrzałam się na Toma i odwzajemniłam jego uśmiech.