wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział II

W końcu doleciałam na miejsce. Szybko wybiegłam z samolotu, uprzednio odbierając bagaże i zaczęłam rozglądać się za Niną, lecz nigdzie jej nie było. Nieco się przestraszyłam, w popłochu biegałam po lotnisku, gdy w końcu usłyszałam za sobą głos wołający moje imię.
- Natalie! Natalie! – To była Nina! Na jej widok automatycznie się uśmiechnęłam i nieco mi ulżyło. Szybko podbiegłam do przyjaciółki i przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam, ona zrobiła to samo.
- Oja tęskniłam.. – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Ja też i to nie wiesz jak bardzo. W końcu po tylu latach możemy się spotkać.
- Taak, całe dwa miesiące razem. – westchnęłam. – Co będziemy robić?
- Dzisiaj zabieram Cię na koncert, jutro pojedziemy na plażę, pojutrze wypad na zakupy a resztę dni się zaplanuje później.
- Na jaki koncert?
- Niespodzianka. – Nina uśmiechnęła się tajemniczo i ruszyła w kierunku auta swojego taty. Ja poszłam za nią. Droga do domu Niny trwała tylko pół godziny. Przy wejściu z ciepłym uśmiechem stała jej mama. Przywitała mnie uściskiem dłoni i kazała usiąść przy stole. W tym samym czasie tata Niny wniósł do środka walizki o których ja kompletnie zapomniałam.
- Oj.. niech Pan wybaczy.. Zapomniałam o walizkach.
Tata Niny tylko się uśmiechnął i powędrował do kuchni. Po chwili we czwórkę siedzieliśmy i zajadaliśmy obiad.
- Mmm.. bardzo dobra zupa. Jest pani wyśmienitą kucharką – Powiedziałam wstając od stołu.
- Dziękuję Natalie. – Mama Niny uśmiechnęła się. Jej rodzina była taka szczęśliwa, taka miła dla siebie, z tego domu kipiało miłością. Nie to co w moim.. Niby rodzice mnie kochają, ale zbytnio nie mają dla mnie czasu i nie okazują mi tego za często. Po skończonym obiedzie Nina pokazała mi mój pokój w którym rozpakowałam swoje rzeczy. Gdy skończyłam usiadłam na łóżko, aby chwilkę odsapnąć. Spojrzałam na zegarek, była 16:30 na chwilę położyłam głowę na poduszce, przysnęłam.
***
Nagle poczułam mocne szturchanie, zerwałam się i usiadłam na łóżku.
- Co jest?! Co się dzieje?! – Pytałam rozglądając się na boki.
Przy łóżku stała Nina i śmiała się z mojej reakcji.
- Zabawne.. – Powiedziałam zaspanym głosem opadając na łóżko.
- Wstawaj Natalie za godzinę jedziemy na koncert.
- Kto gra ten koncert?
- Dowiesz się jak dojedziemy na miejsce – Droczyła się ze mną przyjaciółka.
Westchnęłam i niechętnie zwlokłam się z łóżka, poszłam przemyć twarz wodą i zmienić ciuchy na jakieś bardziej ‘koncertowe’ ubrałam czarne rurki i ciemną bluzkę do tego dużo bransoletek, zrobiłam też delikatny makijaż. Po 15 minutach byłam gotowa i ruszyłyśmy. Droga trwała 15 minut. Resztę czasu spędziłyśmy na staniu w kolejce i szukaniu swoich miejsc. Znajdowały się one z przodu, przy samej scenie. Po kilku minutach czekania zespół który grał koncert, wyszedł na scenę. Moim oczom ukazało się wielkie logo TH. Otworzyłam oczy ze zdziwienia i automatycznie uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam Georga, Gustava, Billa i Toma we własnych osobach.. Nie mogłam tego przeżyć. Moje marzenie w końcu się spełniło, na żywo zobaczę chłopaków swoich marzeń..
***
Po kilku zagranych utworach Bill w końcu zaczął przemawiać.
- Jak się macie Berlin?!
Publiczność wrzeszczała, ja tylko wpatrywałam się to na Billa to na Toma, Gustava i Georga.
- Cieszymy się że możemy być tu dzisiaj z wami. – Kontynuował Bill. – Berlin to cudowne miejsce, to jest nasz najlepszy koncert, a Wy jesteście  najlepszymi fanami! – Po tych słowach znowu tłum zaczął wrzeszczeć.
- Teraz, chciałbym na scenę zaprosić jednego mojego fana.. – Teraz na hali zrobiło się strasznie głośno. Każda chciała stać na scenie obok Billa. Do mnie nadal nie docierało gdzie ja jestem, co się wokół mnie dzieje i ogólnie to chciało mi się dalej spać.
- Poproszę tą dziewczynę.. Brunetkę, ciemne rurki i bluzka z pierwszego rzędu. – Powiedział Bill wskazując na mnie palcem. Ja zaspana lekko otworzyłam oczy ze zdziwienia. Miałam ustać na scenie z chłopakami.. To było niesamowite nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Wydostałam się zza barierek i wbiegłam na scenę do Billa.
- Jak masz na imię? – Spytał Bill.
- Natalie. – Odpowiedziałam.
- Natalie, jak się bawisz?
- Cudownie, to jest wspaniały koncert, wy jesteście wspaniałym zespołem.. Ale nie powiem jestem trochę śpiąca, bo przed przyjazdem tutaj ktoś wyrwał mnie ze snu.. – W tym momencie popatrzałam na swoją przyjaciółkę która się do mnie uśmiechała. Bill słysząc te słowa uśmiechnął się do mnie, reszta chłopaków zrobiła to samo.

- Mamy tutaj niezłego śpiocha. – Odezwał się nagle Tom patrząc na mnie z uśmiechem. Tłum zaśmiał się. Spojrzałam się na Toma i odwzajemniłam jego uśmiech. 

1 komentarz: