środa, 10 lipca 2013

Rozdział VII

Ten rozdział nie wyszedł mi najlepiej, nie jestem z niego zadowolona :/ Ciekawe czy Wam się spodoba..

***
Obiecałam sobie, że nie będę się wściekać na Ninę. To całe zajście nie było tylko jej winą. Gdybym ja się nie wtrąciła wszystko byłoby dobrze. Znaczy się prawie wszystko bo Nina na pewno miałaby bardzo ostrą karę, ale mogłybyśmy się dalej spotykać a teraz? muszę wracać do Włoch. Mimo mojej obietnicy danej samej sobie, nie wytrzymałam. Gdy zobaczyłam ucieszoną Ninę schodzącą po schodach aż się we mnie zagotowało a w głowie miałam milion myśli. "Na cholerę ona tyle piła? Nie mogła trochę przytopować?" "Teraz sobie pewnie myśli, że wszystko jest dobrze, ale zaraz jej powiem coś co da jej do myślenia" "Niech ona przestanie się cieszyć! Nie. Najlepiej będzie jak nie będę się do niej odzywać przcież mogła się ogarnąć i normalnie przed matką udawać ale nie.." W końcu otrząsnęłam się ze swoich myśli a raczej wyrwał mnie z nich głos przyjaciółki. 
- Hej Natalie, jak tam? - Zapytała nadal się uśmiechając. Jej słowa mnie jeszcze bardziej zdenerwowały, sama nie wiem dlaczego. Ja nic jej nie odpowiedziałam, wbiegłam szybko po schodach i poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z wielkiej szafy moją torbę i zaczęłam na szybko pakować swoje ciuchy, nawet ich nie składałam. 
- Natalie co tu się dzieje? - Zapytała przyjaciółka wchodząc do pokoju i siadając na łóżku. Ja popatrzałam na nią kątem oka, nie słuchałam zbytnio co mówi. 
- Natalie. Wiem przegięłam wczoraj trochę, ale to chyba nie powód, żeby pakować walizki. W ogóle gdzie Ty pójdziesz? Nie wrócisz do Włoch, lot jest dopiero za tydzień. 
- Nie robię tego z własnej woli. Twoja mama kazała mi się wynosić. Znaczy mam wracać do Włoch, a że do następnego lotu zostało trochę czasu Tom zaproponował mi że mogę na kilka dni u niego przenocować. - Powiedziałam. 
- Co? Kazała Ci się wynosić? Jak to?! - Pytała z niedowierzaniem przyjaciółka
- Wczoraj chciałam Cię bronić abyś przez swoją lekkomyślność nie dostała kary i  powiedziałam, że to ja Cię namówiłam do wypicia alkoholu bo nie chciałam być sama. Twoja mama w to uwierzyła i powiedziała, że mamy zakaz spędzania ze sobą czasu. - W tej chwili cała złość na przyjaciółkę minęła mi. Widziałam, że bardzo przejęło ją to że muszę wracać do Włoch i że strasznie zależało jej na naszej przyjaźni. 
- Natalie ja.. ja Cię przepraszam. Obiecuję Ci, że porozmawiam z rodzicami i jakoś to odkręcę. Zależy mi na naszej przyjaźni, nie chcę Cię stracić przez moją głupotę. Wybacz mi, ale był Georg i straciłam przy nim głowę no i za dużo wypiłam to już się nigdy więcej nie powtórzy... - Z oczu przyjaciółki zaczęły lecieć pojedyncze łzy. Przytuliłam ją, bo co innego miałam zrobić w takiej chwili? 
- Dobrze, wierzę Ci. Ale i tak muszę na pare dni stąd wybyć. Jakby co wiesz gdzie mnie szukać. - Powiedziałam odsuwając się od Niny. Ona skinęła głową na "tak" i delikatnie się uśmiechnęła. Przykro mi było że nasza przyjaźń wisiała na włosku i nie chciałam z tym wszystkim Niny zostawić samej, ale co ja mogłam poradzić? Po cichu minęłam rodziców przyjaciółki, którzy siedzieli w kuchni wybiegłam z domu i pomacałam Ninie która siedziała w oknie swojego pokoju. Wsiadłam do samochodu starszego Kaulitza i ruszyliśmy. 
*** 
Brama rozsunęła się, ciemne auto wjechało po idealnie wyłożonej kostce do pięknego, zadbanego ogródka. Było tam mnóstwo kwiatów, roślin, wszystkiego.. Było tak kolorowo. Nagle samochód się zatrzymał, otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zaczęłam się rozglądać po ogrodzie, wszystko prezentowało się tak pięknie i było zadbane.. "Ktoś musi spędzać nad tym bardzo dużo czasu.." - Pomyślałam dalej podziwiając piękną roślinność. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie pies, który na mnie wskoczył. Z przerażeniem spojrzałam na niego, od małego bałam się psów. One zawsze mnie nienawidziły, gryzły mnie, szarpały za spodnie.. 
- Scotty! - Zakrzyknął Tom widząc moje przerażenie. Podszedł do mnie i objął mnie ręką. - Nie bój się go, jest miły nie zrobi Ci krzywdy. Daj. - Tom po tych słowach delikatnie chwycił moją rękę i pokierował w stronę zwierzaka. Ja zaczęłam lekko drzeć, gdy nagle moja ręka zaczęła głaskać psa a on merdał ogonem i lizał mnie po dłoni. Uśmiechnęłam się na ten widok. 
- Lubi Cię. - Powiedział dredowaty z uśmiechem. 
Zaśmiałam się i spojrzałam na Toma, który dalej trzymał moją dłoń. Pod wpływem mojego spojrzenia puścił ją, widać było zakłopotanie w jego oczach. Było to dziwne. Zawstydziłam rasowego podrywacza? Uśmiechnęłam się sama do siebie i już chciałam wziąć swoje torby, ale zauważyłam, że starszy Kaulitz mnie uprzedził. Pokręciłam tylko głową i dogoniłam go. 
- Sama bym to zaniosła. - Powiedziałam, gdy Tom otwierał mi drzwi. Weszłam do środka a moim oczom ukazał się pięknie umeblowany wielki hol. Z salonu słychać było muzykę a z kuchni dobiegało śpiewanie Billa. 
- No na wstępie masz już darmowy koncert. - Zaśmiał się dredowaty. - Pójdę się przebrać a Ty czuj się jak u siebie. - Powiedział Tom idąc po schodach na górę. Ja zaśmiałam się i powędrowałam do kuchni, gdzie znajdował się brat Toma.  
- Czeeść. - Powiedziałam z uśmiechem. 
Bill spojrzał na mnie i również na jego twarzy pojawił się uśmiech 
- Witaj - Czarnowłosy podszedł i przytulił mnie na powitanie. 
- Co tam pichcisz? - Zapytałam i zaśmiałam się. 
- Robię dla nas kolację, spaghetti. - Odpowiedział. 
- Może Ci pomogę? - Zapytałam. 
- Nie, nie. Usiądź sobie, może się czegoś napijesz? - Zaproponował Bill. 
- Z chęcią Ci pomogę. Uwielbiam gotować. 
- Ale z Ciebie uparciuch. - Zaśmiał się Bill. 
- Niestety nie ma ze mną tak łatwo. Jeżeli się na coś uprę to musi wyjść na moje. - Uśmiechnęłam się. 
- No więc dobrze. Może ja zajmę się makaronem a Ty zrobisz sos? 
- Pewnie, tylko powiedz mi gdzie trzymacie przyprawy? 
- W tamtej szafce. - Powiedział młodszy Kaulitz wskazując na szafkę która stała obok kuchenki. Wyjęłam z niej potrzebne przyprawy i zaczęłam przyrządzać sos. Po chwili do kuchni wszedł Tom. 
- Gościa nam zapędzasz do pracy? - Zapytał siadając na stołku przy blacie. 
- Sama chciałam mu pomóc. - Powiedziałam z uśmiechem patrząc na Toma. 
- Tak, tak Bill zawsze wykorzystuje gości. - Zaśmiał się Tom. 
- Ej to nie prawda!- Bill zaśmiał się i rzucił w brata przygotowanym makaronem. A że starszy bliźniak był bliżej sosu wziął łyżeczkę i wystrzelił sos który znalazł się na bluzce ciemnowłosego. Obydwoje zaczęli się rzucać jedzeniem, nawet mnie wplątali do tej walki. Nagle 'amunicja' się skończyła. 
- Ej dobra już koniec. - Powiedziałam śmiejąc się. 
- Wygrałem! - Krzyknął dumny siebie Tom. 
- Wcale nie bo ja! - No i znów zaczęła się następna walka o to kto wygrał. 
- Dzieci. - Zaśmiałam się a wzrok Kaulitzów aż przebił mnie na wylot. Obydwoje zaczęli się do mnie niebezpiecznie zbliżać. Nagle starszy z braci powalił mnie delikatnie na podłogę i usiadł na mnie. 
- Co powiedziałaś? - Zapytał śmiejąc się. 
- Tooom! Złaź ze mnie! - Powiedziałam także ze śmiechem. 
- O nie, nie. - Dredowaty wplótł swoje palce pomiędzy moje i spojrzał mi w oczy. I znów to zakłopotanie.. Oboje westchnęliśmy i wstaliśmy z podłogi. 
- Pokażesz mi łazienkę? Chciałabym się oporządzić. - Powiedziałam z uśmiechem. 
- Jest tam naprzeciwko salonu. - Powiedział wskazując drogę palcem. 
Ja powędrowałam do toalety uprzednio biorąc świeże ciuchy. Umyłam się, ubrałam w jeansy i czarną bluzkę z nadrukiem i zrobiłam lekki makijaż po czym opuściłam łazienkę. Po godzinie wszyscy byliśmy już umyci i ogarnięci. 
- Pranie zrobi się jutro. - Powiedział Bill stawiając na stole kanapki, które zrobiliśmy gdy Tom się mył. 
- Co macie jutro w planach? - zapytałam. 
- O 13:00 wywiad, o 16:00 sesja zdjęciowa, później po 18:00 krótki koncert. - Odpowiedział Bill. 
- A Ty masz na jutro jakieś plany? - Zapytał Tom. 
- Ja? Jeszcze nie, ale chyba spotkam się gdzieś na mieście z Niną później zadzwonię do mamy, pójdę na zakupy.. Jakoś mi dzień minie. - Uśmiechnęłam się. 
Chwilę sobie jeszcze porozmawialiśmy, sprzątnęliśmy po kolacji i poszliśmy spać.

1 komentarz:

  1. Ooooo.... Jak fajnie :D Myślałam, że Tom zacznie ją łaskotać,gdy tak na niej leżał, a tu... BUM! I zero łaskotek :) Notka naprawdę świetna, uśmiałam, się na tej walce makaronem i sosem... :) Ach, tak zobaczyć dom bliźniaków... Marzenia xD Zapraszam do mnie, na news!

    OdpowiedzUsuń